,,Samotność jest wtedy, gdy otacza Cię mnóstwo osób oprócz tej jedynej.''

~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~

~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~
W tle gra piosenka świąteczna.
Wszędzie czuć zapach pierniczków i charakterystyczny, mocny zapach świerku
ściętego kilka tygodni temu, z lasu.
Wszyscy zebrani są uśmiechnięci, jednak Ty jesteś wyjątkiem.
Stoisz gdzieś na uboczu smutna.
Nikt Cię nie zauważa i nikogo nie obchodzisz.
Czujesz się fatalnie, jest Ci przykro z tego powodu.
Spoglądasz za okno, za którym w tą piękną noc pada śnieg.
W szybie widzisz swoje odbicie, a po chwili widzisz Jego.
- Jednak przyszedł. - przymykasz oczy, które wzbierają Ci się łzami szczęścia.
Ponownie spoglądasz w odbicie.
Nie widzisz już Jego, widzisz już tylko swoje odbicie.
Zdajesz sobie sprawę, że to tylko Twoja wyobraźnia płata Ci figle.
Łzy szczęścia zamieniają się w łzy smutku.
Spoglądasz na zegar.
Wskazówki nie ubłagalnie wolno chodzą co doprowadza Cię do szału.
Czekasz z niecierpliwością.
Swój wzrok przerzucasz na drzwi.
- Nie przyjdzie. - szepczesz do siebie.
Czujesz się jeszcze bardziej osamotniona.
Wszyscy ustawiają się do grupowego, rodzinnego zdjęcia.
Nienawidzisz tej co rocznej tradycji.
Ktoś obok cały czas Cię zasłania, a ty próbujesz się przebić by zostać zauważoną.
W końcu rezygnujesz z tej nie równej walki.
Oddalasz się na sam tył.
- Uśmiech proszę ! - krzyczy fotograf.
Jeszcze raz spoglądasz na zegar, a później na drzwi.
- Nie ma go, nadal ...
Liczysz na to, że może przyjdzie i zrobi Ci niespodziankę.
Tak bardzo chcesz by był tu z Tobą, byście zostaliście razem uwiecznieni na zdjęciu.
Jednak nie zjawia się.
Jednak nie zjawia się.
Twoja nadzieja umiera.
Oślepia Cię błysk flesza. Słyszysz naciskający się przycisk przez fotografa.
Wymuszasz uśmiech, jednak i tak na tle innych osób wychodzisz na smutną osobę.
Zdjęcie zrobione.
Jako pierwsza wychodzisz z pod oka obiektywu.
W przedpokoju zakładasz na siebie płaszcz i szalik.
Na stopy nakładasz buty i wychodzisz nikogo nie powiadamiając bo i tak przecież nikogo by to nie interesowało.
Na dworze jest zimniej niż Ci się to wydawało.
Śnieg cały czas pada okrywając wszystko śnieżno białą kołderką.
Wyciągasz rękę i pozwalasz by mała śnieżynka osiadała na Twoją dłoń.
Płatek śniegu szybko topi się na Twojej dłoni.
Wzdychasz.
Idziesz dalej, a gdzie ?
Tego nie wiesz.
Zdajesz się na swoje własne nogi,
które nie wiadomo dokąd wiodą Cię przed siebie.
Stoisz przed jezdnią.
Czekasz.
Na niego ?
Już nie.
Po Twoich zimnych policzkach spływają ciepłe łzy.
Nie potrafisz ich zatrzymać.
W sercu czujesz pustkę.
Czekałaś tak długo.
Obiecywał, że przyleci, że w te święta na pewno będzie z Tobą.
Skłamał.
Nie ma go.
Dygoczesz z zimna, ale nie przejmujesz się tym.
Spoglądasz na niebo, na którym znajdują się pięknie lśniące gwiazdy.
Uśmiechasz się, smutno.
Wyciągasz rękę jakbyś chciała je chwycić.
Na próżno.
W oddali słychać jadący samochód.
Czujesz jak Twoje serce przyspiesza tempo bicia.
Już za chwilę ...
Już za moment ...
Widzisz jak zza zakrętu wyłania się auto oślepiając Cię reflektorami.
Jeszcze przez chwilę przypominasz sobie scenę gdzie z całą rodziną ustawiasz się do zdjęcia.
- Te światła ... są jak błysk flesza. - myślisz.
Zamykasz oczy.
Robisz krok.
Teraz liczą się sekundy i jak za pstryknięciem przycisku aparatu,
wpadasz pod koła rozpędzonego auta.
Pisk opon.
Trzask drzwi.
Czyjeś kroki.
Ktoś podchodzi do Ciebie.
Obejmuję Cię.
Krzyczy.
Woła o pomoc.
Powtarza w kółko Twoje imię.
Skądś znasz ten głos.
Nie jesteś w stanie go zidentyfikować.
Morzy Cię sen, wieczny sen.
Nikle się uśmiechasz, ale tym razem naprawdę.
Wiesz, że nie jesteś już sama.
- Federico ...
- Lu wszystko będzie w porządku. Pogotowie zaraz będzie. Ja ... Przyjechałem. Boże ... Przepraszam. Samolot ... Opóźnienie ... Jestem już z Tobą. Będę z Tobą już na zawsze. Lu kochanie ... Słyszysz. Popatrz na mnie. Kocham Cię. Spędzimy te święta razem. Lu ...
Uśmiechasz się.
Zamykasz oczy.
Każde Jego słowo co raz ciszej słyszysz.
Chciałabyś żeby było inaczej, jednak tak postanowiłaś.
Czasu nie da się cofnąć.
Zasypiasz wiedząc, że jesteś przy nim w te święta,
w wasze ostatnie święta spędzone razem.
Jako pierwsza wychodzisz z pod oka obiektywu.
W przedpokoju zakładasz na siebie płaszcz i szalik.
Na stopy nakładasz buty i wychodzisz nikogo nie powiadamiając bo i tak przecież nikogo by to nie interesowało.
Na dworze jest zimniej niż Ci się to wydawało.
Śnieg cały czas pada okrywając wszystko śnieżno białą kołderką.
Wyciągasz rękę i pozwalasz by mała śnieżynka osiadała na Twoją dłoń.
Płatek śniegu szybko topi się na Twojej dłoni.
Wzdychasz.
Idziesz dalej, a gdzie ?
Tego nie wiesz.
Zdajesz się na swoje własne nogi,
które nie wiadomo dokąd wiodą Cię przed siebie.
Stoisz przed jezdnią.
Czekasz.
Na niego ?
Już nie.
Po Twoich zimnych policzkach spływają ciepłe łzy.
Nie potrafisz ich zatrzymać.
W sercu czujesz pustkę.
Czekałaś tak długo.
Obiecywał, że przyleci, że w te święta na pewno będzie z Tobą.
Skłamał.
Nie ma go.
Dygoczesz z zimna, ale nie przejmujesz się tym.
Spoglądasz na niebo, na którym znajdują się pięknie lśniące gwiazdy.
Uśmiechasz się, smutno.
Wyciągasz rękę jakbyś chciała je chwycić.
Na próżno.
W oddali słychać jadący samochód.
Czujesz jak Twoje serce przyspiesza tempo bicia.
Już za chwilę ...
Już za moment ...
Widzisz jak zza zakrętu wyłania się auto oślepiając Cię reflektorami.
Jeszcze przez chwilę przypominasz sobie scenę gdzie z całą rodziną ustawiasz się do zdjęcia.
- Te światła ... są jak błysk flesza. - myślisz.
Zamykasz oczy.
Robisz krok.
Teraz liczą się sekundy i jak za pstryknięciem przycisku aparatu,
wpadasz pod koła rozpędzonego auta.
Pisk opon.
Trzask drzwi.
Czyjeś kroki.
Ktoś podchodzi do Ciebie.
Obejmuję Cię.
Krzyczy.
Woła o pomoc.
Powtarza w kółko Twoje imię.
Skądś znasz ten głos.
Nie jesteś w stanie go zidentyfikować.
Morzy Cię sen, wieczny sen.
Nikle się uśmiechasz, ale tym razem naprawdę.
Wiesz, że nie jesteś już sama.
- Federico ...
- Lu wszystko będzie w porządku. Pogotowie zaraz będzie. Ja ... Przyjechałem. Boże ... Przepraszam. Samolot ... Opóźnienie ... Jestem już z Tobą. Będę z Tobą już na zawsze. Lu kochanie ... Słyszysz. Popatrz na mnie. Kocham Cię. Spędzimy te święta razem. Lu ...
Uśmiechasz się.
Zamykasz oczy.
Każde Jego słowo co raz ciszej słyszysz.
Chciałabyś żeby było inaczej, jednak tak postanowiłaś.
Czasu nie da się cofnąć.
Zasypiasz wiedząc, że jesteś przy nim w te święta,
w wasze ostatnie święta spędzone razem.
~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~♥~
Taki smutny Os ://
Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe :D
Wiem, że dodałam go przed terminem, ale obawiam się, ze później nie będę miała czasu.
Na koniec chce wam życzyć Wesołych Świąt i udanego Sylwestra :*
/Fran♥
Taki smutny Os ://
Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe :D
Wiem, że dodałam go przed terminem, ale obawiam się, ze później nie będę miała czasu.
Na koniec chce wam życzyć Wesołych Świąt i udanego Sylwestra :*
/Fran♥
Nieeee ... Tylko nie Lu ;(
OdpowiedzUsuńOS jest piękny, tylko strasznie smutny ;(
Moja biedna Fedemila ;(
Cholerny samolot, muszę przyznać, że rzadko kiedy wzruszającą mnie tego typu historię, ale teraz popłynęła mi łezka ;(
Mam pytanie czy piszesz OS na zamówienie ?
Pozdrawiam i czekam na następny <3
Dziękuję <3
OdpowiedzUsuńJeśli ktoś chce to tak, mogę się zgodzić :))
A napisałabyś jakiś na moje zamówienie tak żeby w jednym były pary Diecesca i Fedemila ? <3
UsuńJuż się pisze :D
UsuńOMG kochana
OdpowiedzUsuńPrzez ciebie ryczę.
Szkoda mi Fede... Przyleciał tu specjalnie dla Lusi i...
Wziął ją rozjechał:'(
Czekam na kolejnego.
Jej i znów ryczę
OdpowiedzUsuńNo jaaa
Kochana piękne
Muszę wyglądać na idiotkę która na zmianę raz śmieję się,a drugim razem płaczę do laptopa
Dziękuję za to cudeńko
Ściskam Mela
Fajny OS iiii....
OdpowiedzUsuńNominuję cię:
http://mi--mejor--momento.blogspot.com/2014/12/libster-blog-awards.html
Ooo dziękuję :))
Usuń